niedziela, 22 kwietnia 2007
Rana miłości

A jeśli kiedy taki czy jakikolwiek inny człowiek przypadkiem znajdzie swą drugą połowę, wtedy nagle dziwny na nich czar jakiś pada, dziwnie jedno drugiemu zaczyna być miłe, bliskie, kochane, tak że nawet na krótki czas nie chcą się rozdzielać od siebie. I niektórzy życie całe pędzą tak przy sobie, a nie umieliby nawet powiedzieć, czego jedno chce od drugiego. Bo chyba nikt nie przypuści, żeby to tylko rozkosze wspólne sprawiały, że im tak dziwnie dobrze być, za wszystko w świecie, razem. Nie. Ich obojga dusze widocznie czegoś innego pragną, czego nie umieją w słowa ubrać, i dusza swe pragnienia przeczuwa tylko i odgaduje.
(Uczta Platona, rozdział XVI)

Ludzie mający w sobie potęzną tęsknotę, która przekracza ich naturę, tak że pragną oni więcej niż to przysługuje człowiekowi, zostali zranieni przez samego Oblubieńca; ich oczy zostały dotknięte promieniem Jego piękna. Wielkość tej rany zdradza strzała, a pragnienie wskazuje na Tego, kto ją wystrzelił
(Nikolas Kabasilas)

Nos z wosku! Prawdziwy symbol rozumu.
(Thomas Love Peacock)

"Przyczyną miłości jest poznanie, poznanie rodzi miłość" - napisał prawosławny teolog Nikolas Kabasilas. Następnie wyróżnił dwa rodzaje poznania:
1. Przez pouczenie, a więc poznanie z drugiej ręki;
2. Przez zetknięcie się z rzeczami, a więc przez doświadczenie.

Pierwszy rodzaj poznania, jak nietrudno zauważyć, jest poznaniem przez dyskurs i jako takie zostało przez Kabasilasa uznane za niższe w stosunku do poznania przez doświadczenie (mocno rozwinął ten wątek Kierkegaard, rozważając tzw. problem uczniów z drugiej ręki, o czym może kiedyś szerzej). Powie on dosłownie: "Dopóki nie zakosztowaliśmy danej istoty, nie kochamy przedmiotu tak, jak powinniśmy go kochać" (wszystkie cytaty za Ratzingerem).
Jest to mocno grecki punkt widzenia, który w pięknie widzi prawdę, gdzie piękno jest najwyższą formą poznania. Jest to sposób widzenia bardzo głęboki, całkowicie - można by rzec - egzystencjalny. Nie ucieka się on przy tym do negacji rozumu jako takiego.

Jest to nastawienie na wstrząs wiary, egzystencjalne spotkanie Chrystusa, podobne do zdarzenia, które spotkało Jonasza. Nie zrozumie tej myśli ten, kto nigdy nie poczuł się w podoby sposób. Kto odrzuca podobne doświadczenia, ten dobrowolnie się zubaża i, pozornie poszerzając swe horyzonty na rzecz rozumu, w rzeczywistości zawęża je, samemu zaś stając się podatnym na wodzenie za nos przez tych, którzy przewyższają go retorycznie i pozbawiając się kryterium, które pozwala na - jak wskazuje Hans Ulrich von Balthasar - właściwą ocenę konkurencyjnych argumentacji, które zalewają współczesnego człowieka z każdej strony.

Ratzinger posuwa się nawet do stwierdzenia, że to, o czym pisał Kabasilas, uzewnętrzniło się w ikonach, lecz także i w największych dziełach romantyzmu i gotyku (tym razem na pierwszy rzut oka poznać, że obecny papież jest na wskroś Niemcem w swym postrzeganiu i wrażliwości).
Za Evdokimowem przypomina, że patrzenie na ikonę wymaga w rzeczywistości postu patrzenia, tak, by wyzwoliwszy się z wrażeń zmysłowych dostrzec głębszą rzeczywistość, która co prawda nie jest dostrzegalna czysto zmysłowo, ale która jednak "jaśnieje w tym, co zmysłowe".

Rzecz jasna, natychmiast musi pojawić się zarzut, że to, co piękne, nie musi być wcale prawdziwe. Gorzej - być może to zło, śmierć, zniszczenie i brzydota są prawdą, podczas gdy piękno stanowi zawór bezpieczeństwa przed ponurą rzeczywistością. Nie jest to zarzut bezpodstawny - zarówno historia, jak i codzienne doświadczenie pokazują, że Apollo - symbol harmonijnego piękna - umarł, a może nawet i nigdy naprawdę nie żył.
Z pomocą przychodzi modlitwa brewiarzowa z okresu Wielkiego Postu, a konkretnie dwie antyfony wprowadzjące do Psalmu 45., z poniedziałku czwartego tygodnia, jedna na czas Postu, druga na czas Wielkiego Tygodnia.
W Poście antyfona brzmi: Tyś najpiękniejszy z synów ludzkich, wdzięk rozlał się na Twoich wargach.
Druga zaś mówi za Izajaszem: Nie miał On wdzięlu ani też blasku, abychciano na Niego patrzeć, ani wyglądu, by się nam podobał.

W tym przeciwstawieniu św. Augustyn widział swego rodzaju uzupełnienie greckiego rozumienia piękna na zasadzie przeciwstawienia. W tych dwóch przedstawieniach Chrystusa pierwotne podejście do piękna staje się dojrzalsze. Umęczony Chrystus jest uosobieniem prawdziwego piękna, gdyż "umiłował swoich aż do końca".
Piękno prawdy jest więc właściwą prawdą i właściwym pięknem. Piękno zaś, co czuje człowiek intuicyjnie, wiąże się z pewną formą bólu i cierpienia, wynikających z tęsknoty, której Grecy nie potrafili jeszcze skonkretyzować.

Jest to przeciwstawienie wobec typu piękna, jakim jesteśmy bombardowani w różnego rodzaju przekazach. W tym drugim eros zostaje wypaczony i sprowadzony do pożądania przyjemności dla siebie i woli mocy. Owym drugim rodzajem piękna kierowała się Ewa w Raju. Księga Rodzaju wprost określa, że drzewo było "rozkoszą dla oczu", zaś owoc "dobry do jedzenia", a więc były odbierane w sposób zmysłowy, niepodobny do sposobu patrzenia na ikonę.

Witam wszystkich po przerwie. Nieustanny szacunek dla Ratzingera Josepha :-)