Blog > Komentarze do wpisu
Agenda Heretycka rozdział trzeci, ostatni

5. Całość dotychczasowych rozważań można chyba streścić za pomocą, jak nazwałem ją roboczo, osi eschatologicznej ;-)

Wygląda ona następująco:

 Zbiór po lewej obejmuje teologię tradycjonalistyczną, silnie związaną z konserwatyzmem i monarchizmem. Ów mix prowadzi co do zasady do negacji współczesności i skupienia się na tym, co było, trwając przy rzeczach uznawanych za niezmienne.

Po prawej mamy z kolei teologiczny modernizm, któremu w niniejszym cyklu nie poświęciłem uwagi ponieważ był już demolowany przez innych na wszelkie możliwe sposoby. Jego jednak jedna jego cecha, na którą imho warto zwrócić uwagę – jest to rewizja/odrzucenie dotychczasowej teologii, niejednokrotnie za pomocą pism Ojców, która rodzi dwojakiego rodzaju efekty: z jednej strony daje wspaniałe traktaty, w pełni zgodne z ortodoksją, a przy tym bardzo żywe w porównaniu z teologią scholastyków, a z drugiej – generuje jednocześnie bełkotliwą a`la-teologię. Często u jednego autora obydwa wspomniane typy teologii sąsiadują ze sobą w jednej książce, obejmującej jeden i ten sam temat.

Jako przyczynę takiego stanu rzeczy należy wskazać m.in. wspomnianą w części pierwszej mentalność, wspólną z tradi-konserwatyzmem, polegającą na odrzuceniu form zastanych, a która jest dla tej teologii nie tylko immanentną cechą, ale wręcz stanowi jej fundamentalny aspekt.

Obydwie postawy (obydwa zbiory), oprócz odrzucania zastanych form religijnych, są ze sobą podobne w pewnym zakresie pogardy - czasem mniejszej, czasem większej – wobec „niedouczonych” i „letnich” mas „zwykłych wiernych”.

Część wspólną obydwu zbiorów stanowią „katolicy kościółkowi”, mający największe możliwości jeżeli chodzi o rozwój duchowy. Nie odrzucają oni form zastanych, z tradycjonalizmu posiadają pewność prawdziwości otrzymywanej chrystusowej nauki i poczucie jej niezmienności, z „posoborowia” z kolei mają poczucie żywotności wiary i dynamiki drogi duchowej. Podobnie, jak ofiara Chrystusa objęła całość czasu i pozwala już po tej stronie uczestniczyć w przyszłej Bożej rzeczywistości, tak i „kościółkowi katolicy”, korzystając z niezmiennej nauki i sakramentów, są w stanie podążać za nimi i dzięki temu wzrastać w wierze i coraz pełniej pojmować Boga i jednoczyć się z Nim. Dynamika zakorzeniona w niezmienności, nie narażona na wyparcie się ani na skostnienie, ale żywa.

 6. Jeżeli prawdą jest, że właściwie rozumiana dynamika jest czymś naturalnym dla człowieka i jego egzystencji, wówczas częściowo dałoby się (chyba) wyjaśnić żywotność idei lewicowych i rewolucyjnych, oraz praktycznie pełny odwrót konserwatyzmu – rewolucja i lewica są dynamiczne, a przez to bardziej do przyjęcia. Nieistotne, że są błędne w sensie Joachima z Fiore. Walka z pozycji konserwatywnego monarchizmu jest skazana na przegraną.

7. Dla „zwykłego” wiernego najlepsza byłaby w takim razie postawa całkowicie (lub niemal całkowicie) apolityczna (moja micha i moje podwórko, władcy niech robią co chcą byle dali spokój). Mentalność polityczna w każdym wydaniu (monarchizm, demokratyzm, lewica, prawica itd.) ma bowiem tendencję do wchłaniania w siebie całej reszty postaw i idei w charakterze narzędzi, a co za tym idzie – rodzi poważne zagrożenie, że przeważy nad kwestiami religijnymi i je wypaczy.

8. Na zakończenie coś z zupełnie innej beczki – rzecz dotyczy konwersji z katolicyzmu na prawosławie i na odwrót. Jest to krok, którego nie jestem w stanie pojąć. Chodzi bowiem o to, że – mając w pamięci, że chrześcijaństwo cechuje silny apofatyzm oraz że zarówno na Wschodzie, jak i Zachodzie sakramenty są ważne a sukcesja apostolska ma swoją ciągłość – wymagałoby to tak wielkiego roszczenia odnośnie posiadania pewności w sprawach Bożych, że w zasadzie nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś, posiadający już wiarę, byłby w stanie odważyć się świadomie zanegować swoją tradycję jako na pewno błędną. Inaczej mówiąc: skąd się bierze prozelityzm? Od razu podkreślam, że nie kupuję za bardzo wersji związanych ze statusem społecznym itp.

Być może ktoś z czytelników będzie miał ochotę i zaproponuje satysfakcjonujące rozwiązanie. Ale to tylko zadanie z dedukcji na marginesie, przypominam.
wtorek, 21 lipca 2009, esthel

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: EP, *.dynamic.gprs.plus.pl
2009/07/22 20:18:58
Tylko jedna drobna uwaga na razie, do p.6. - pragnę zauważyć iż obecnie rewolucyjne w pewnym sensie są raczej środowiska konserwatywne, a zachowawcze charakteryzują tzw. modernę. Zmian domagają się raczej ci pierwsi, a zachowania status quo ci drudzy.
-
Gość: wilk w ścianie, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/07/23 10:33:23
Co do ogólnej postawy - pełna zgoda. Pozostaje jeszcze kwestia otwarta nt. treści tej rewolucji i tego konserwowania.
Moderna imho żąda zachowania swojego prawa do pełnej subiektywizacji, za to środowiska konserwy robią raczej rewolucję wsteczną, tj. zwalczają współczesność za pomocą narzędzi "działających" kiedyś, ale dziś niezbyt efektywnych. Za to próby przełożenia konserwatywnych idei na język współczesności i w dalszej konsekwencji wyrwanie się z niej, są niestety często traktowane w kategoriach zdrady.
-
Gość: EP, *.134.151.19.static.crowley.pl
2009/08/10 10:26:12
Co do p. 8 - czytam właśnie "Rozmowy z Jerzym Nowosielskim". Jeśli to, co pisze Nowosielski o traktowaniu unitów jest prawdą, to jego konwersję rozumiem (choć zaakceptować się nie da).
-
najlepszy-katolik
2009/08/31 07:50:10
Czy wiesz po co żyjesz?
Mt 7:21 "Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie."
Pozdrawiam. Tadeusz katolik
Warto poświęcić trochę czasu dla wieczności.