Blog > Komentarze do wpisu
Josepha Ratzingera teologia urlopu

„Polowanie, kąpiel, zabawa i śmiech – to jest życie”. Oto słowa, jakie archeologowie z XIX wieku znaleźli wydrapane na placu targowym w Timgad, rzymskiej kolonii w Algierii.

Od ich uwiecznienia minęło już ponad siedemnaście stuleci – można to sprawdzić – a jednak, tak bardzo współczesne, także dziś otwierają w sercu czytającego drzwi do jakiejś bliżej nieokreślonej tęsknoty. Kto czyta te słowa wie, że są prawdziwe.

 Człowiek XXI wieku ma spory kłopot. Kłopot ze swoją wolnością – przyzwyczajony do automatyzmu pracy, standaryzowanych relacji z klientem, traktowania jego ciała przez medycynę jako po prostu kolejnego mechanizmu, wychowywania dzieci według książek, ciągłego pilnowania czasu, doktryny zarządzania zmianą i trzymania języka za zębami, człowiek współczesny panicznie boi się zostawać sam na sam ze sobą. W czasie wolnym jedni popełniają samobójstwa (wykazano, że najwyższy wskaźnik przypada na soboty i niedziele), drudzy snują się po ulicach jak zombie.

 Jednym ze znaków czasu jest neonomadyzm w krajach wysokorozwiniętych – w piątkowe i niedzielne wieczory na ulicach robi się tłoczno od samochodów, całe rodziny przenoszą się z miejsca w miejsce zamiast w spokoju pobyć we własnym mieszkaniu. Dom nie jest dla człowieka wytchnieniem, gdzie odczuwa, że wreszcie żyje, lecz stanowi jeden z elementów nieprawdziwej codzienności.

Współcześni uciekają z domu na ulice i jeszcze dalej, wyruszają w świat popychani tym samym niepokojem, który św. Augustynowi kazał bezustannie szukać „czegoś”.

 Współcześni nomadzi pakują plecaki, walizy i śpiwory, szykują kanapki i przeciwdeszczowe kurtki, i wyjeżdżają na urlop, by żyć. Nawet samochód staje się poważnym elementem tego rytuału, bowiem słowo „auto” po grecku oznacza „sam” – samochód jest jak rumak, na którym galopuje się przez lasy i wzgórza, wokół mając tylko wiatr. Jest wyrazem rodzinnej autonomii.

 Jest tu unaoczniona głębsza prawda o człowieku, prawda, która uzewnętrzniania jest całkowicie nieświadomie – chodzi o tęsknotę ludzkiej natury za czymś więcej, za Stworzeniem nie skażonym, za uwolnieniem się od ciężaru własnych dzieł, wreszcie – za przestrzenią, w której można dać sobie chwilę wytchnienia i ciszy, właściwych ludzkiej naturze.

 Pośpiech jest bowiem sprzeczny z obrazem człowieka w Nowym Testamencie. Każdy, kto sądzi, że bez niego świat się zawali, że jest w czymś niezastąpiony lub że kilka godzin zwłoki będzie tragiczne w skutkach – ten się przecenia i goni za zjawami.

Powinien raczej przypomnieć sobie historię z Ewangelii (Mk 6,30-34), kiedy to Apostołowie, wróciwszy z pierwszej misji, nieustannie opowiadali o swych sukcesach i głosili do upadłego, odmawiając sobie nawet jedzenia, a serca w nich płonęły. Chrystus jednak każde im pójść w miejsce odosobnienia i wypocząć. Bóg-Człowiek, który wie, co dla człowieka dobre, pokazuje właściwy porządek rzeczy.

 W katalogu cnót gorliwe działanie ustępuje miejsca ciszy, skupieniu i modlitwie.

sobota, 22 listopada 2008, esthel

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Dante, 82.160.33.*
2008/11/24 13:28:39
Ale też da się zauważyć w obecnej kulturze pewną fetyszyzację wolnego czasu (weekendu, urlopu). Praca jest traktowana jako zło konieczne, zapewniające środki do zabawy, która jest prawdziwym życiem. Tyle, że ta zabawa to dionizyjski trans zagłuszający świadomość, taka nirvana na używkach.
-
Gość: oneiros, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/24 18:54:12
Rzeczywiście, weekendowe wyjazdy to taka ucieczka Izraela na pustynię, ale jeszcze bez widoku Ziemi Obiecanej, w którą mało kto w ogóle wierzy.
-
Gość: Dante, 82.160.33.*
2008/11/30 13:33:25
No właśnie ten wyjazd jest Ziemią Obiecaną.
-
Gość: oneiros, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/11/30 20:29:05
Nie do końca - Ratzingerowi biega o to, że może Cię coś pchać w podróż czy wyciągać z domu na ulice miasta, ale musisz jeszcze wykonać krok naprzód i jak św. Augustyn powiedzieć sobie samemu prosto w oczy, że to o Chrystusa chodzi.

A nad ulubionym sposobem spędzania wolnego czasu warto się czasem zastanowić z dystansu, bo można to i owo o sobie zrozumieć.